niedziela, 10 listopada 2013

Lisy w domu


Odwiedziłam w ciągu dni wolnych rodziców, w ich domu pod Warszawą. W tle przewija się jeden 
z kotów - dzikusów, które biegają po naszym ogrodzie. Można powiedzieć, że są nasze, maja jednak całkowitą wolność. :) Kiedyś był jeszcze salonowy, koci król, ale odszedł dwa lata temu.. Niewyobrażalna strata. Trudno go zastąpić. Mam nadzieję, że pewnego razu zamieszka, 
tym razem tylko ze mną, kolejny Syberyjczyk. Mam do nich ogromny sentyment. Uwielbiam wszystkie koty, ale leśne rasy szczególnie.
Tak czy inaczej, nic lepiej nie rozgrzewa, niż domowa atmosfera i ciepła herbata. 
Koty zresztą też. Polecam :)

Na sobie mam:
sweter/ sweater : The Orphansarms UK
szorty/ shorts : No name
buty/ shoes: TopShop
torba/ bag: Zara
komin/ snood: Medicine
okulary/ sunglasses: Oasap

fot by Adam Arcanov