niedziela, 13 października 2013

Obalam kult Marylin Monroe. Kokieterii, jako sposób na życie, mówię - nie.


Kobietom błędnie się wydaje, że kokieteria stanowi ich broń. Czasy się zmieniły.
Często jest to już wpisane w osobowość, tak było u Marylin Monroe. Efekty jakie przynosi tego typu działanie są bardzo krótkotrwale i najczęściej prowadzą tylko w jedno miejsce 
- do sypialni. W końcu taka osoba, pozwolę sobie użyć cytatu pisarza - Marka Krajewskiego: 
"...Zyskuje w co raz brudniejszych łózkach szlify weteranki". 
Nie sztuką jest, jak mawia mój przyjaciel, w dużym mieście znaleźć na każde 30dni 
w miesiącu innego adoratora. Szkoda, że gdy przychodzi chwila trudności, nie ma się wtedy 
do kogo zwrócić. Nikt nie podwiezie jej swoim autem, ani rosołku na przeziębienie nie przyniesie. Tacy otwarci na kokieterie panowie, będą korzystać z dostępnych propozycji, 
aż w rezultacie wszyscy we wzajemnych intrygach ugrzęzną we wspólnym bagnie. Już Casanova 
w swoich pamiętnikach pisał, że komplementy są pierwszym krokiem do manipulacji.
Nikt nie będzie kokietki traktował poważnie, o ile uśmiechy czasami pomagają przejść obojętnie wobec dostania mandatu. W chwili seksistowskich nadużyć granice się tylko przekraczają, a ona nie panuje nad sytuacja, tylko jest jej ofiarą. Oczywiście sama w to nie wierzy tworząc sobie iluzję swojej beztroskiej niezależności. 
Nie jest to bynajmniej robienie idioty z płci przeciwnej ale samego siebie. 
Przykro mi , że powiem w mocny sposób ale odrzuca mnie, kiedy kobieta zmienia swój ton głosu, jak tylko pojawia się w pokoju mężczyzna. Zaczyna opowiadać słodziutkie historyjki o swojej słabości. Warto się do niej przyznać i nie popadać w skrajności ale w inny sposób. Wcale nie chce, aby ten tekst był nacechowany hejterskimi emocjami. To żaden hejt, tylko mój blogerski subiektywizm.
  Marylin Monroe, chociaż stała się ikoną. Czasami nie wiem z jakiego powodu(?). Kumpela mi podsunęła pomysł, że za sprawą Andiego Warhola. Jest w tym coś... Tak samo jak Mona Lisa (La Gioconda) Leonarda Da Vinci. Dzięki domalowaniu wąsów przez Marcela Duchampa oraz kradzieży 
z Luwru, stała się najbardziej rozpoznawalnym obrazem na świecie.
Co do Marylin, nigdy nikt jej na prawdę nie kochał, bo przede wszystkim ona nie kochała siebie samej. Całe jej życie było oszustwem i próbą przypodobania się innym. Podziwianie gwiazdy, której historii się tak na prawdę nie zna, rzekłabym ofiary samej siebie, uważam za bez sens. Dla mnie to głęboko przesadzony kult. Może ludzie lubią właśnie tragicznych bohaterów? W końcu Kurt Cobain też jest na tej samej liście. Tylko ten drugi przynajmniej coś stworzył, a nie opowiadał ,o tym jak niesamowite jest, że: 
"...taka duża rybka, jaką jest sardynka, mieści sie do takiej malutkiej puszeczki". 
Kto uważa głupotę za seksapil!!? - Twierdzi mój tata w reakcji na taki cukier.
Mężczyźni podążają za łatwym łupem i chętnie go wykorzystają ale ożenią się z jędzą i tylko taką będą traktować poważnie. ;) Żaden tak na prawdę nie lubi, gdy podaję się mu wszystko na tacy. Wpierw trzeba przepłynąć fosę, aby dostać się do zamku. Wybiorą osobę ze swoim zdaniem, szanującą siebie i swoje ciało, taką która będzie tylko dla niego. 
Na swoim własnym przykładzie potwierdzam. Nie interesuje mnie sztuczny poklask ale prawda.
Wierzę w prawdę i jej moc. 
A przede wszystkim wierzę w profesjonalizm, o którym w wypadku trzepotania rzęsami mówić nie można. A Wy co na ten temat sądzicie?
Dziekuje pozdrawiam. :) xoxox






14 komentarzy:

  1. Mężczyźni chcą spokojne kobiety na żony, więc jaki jest sens w jakimś zmyślnym udawaniu, że się jest kimś lepszym poprzez bluzgi, fajki, alkohol? Mając wielu mężczyzn żadna kobieta nie będzie się czuła wystarczająco dobrze, bo zabraknie tego jedynego. Mężczyzna jest zdobywcą, jeśli kobieta nie da mu się zdobyć tak łatwo to będzie go do niej ciągnęło. Taki ot problem, niestety niektóre kobiety nie wiedzą kiedy zaczynają się ich figle, a kiedy są sobą.. a facet jak to zwierzę, po prostu wykorzysta. Jeśli się samemu nie ma szacunku do siebie, to nie ma go co oczekiwać od kogoś innego.. Zdecydowanie się zgadzam z powyższym wpisem. Mimo, że o MM nic nie wiem, prócz tego, że gdzieś kiedyś czymś zasłynęła i wszyscy się nią jarają. Nie rozumiem tego "trendu" no ale cóż... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za opinię. :)) masz racje, że żadna skrajność nie jest dobra, kłamstwo ma zawsze krótkie nogi. Myślę, że każdy szuka przede wszystkim partnera i oparcia w trudnej chwili, a nie gwiazdy estrady. Ludzie lubią rzeczy o których nie mają pojęcia. A kanon MM wynika chyba z jej tragedii albo braku świadomości.

      Usuń
  2. ciekawy post, racja z tym jak można przy facetach udawać kogoś innego ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po co udawać kogoś kim się nie jest? Nie rozumiem takiego zachowania, później płacze i gorzkie żale... Och kobietki, czasem mamy tak głupie pomysły i jesteśmy tak naiwne:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, chyba wolę niegroźną kokieterię, niż wyzywające jednoznaczne stroje.
    Odpowiednio ubrana kokieteria potrafi trzymać facetów na dystans, nie zbliżając się nie tylko w pobliże sypialni, ale też w ogóle bliżej.
    Na pewno połączenie kokieterii i "odpowiedniego" stroju to już jednoznaczny i czytelny sygnał, wysyłany często przez nieświadome tego faktu dziewczyny.
    Mnie przeszkadza też obsesyjne epatowanie seksem na każdym kroku (reklamy!) Na tym tle kokieteryjna MM wydaje się całkiem grzeczna :)
    Generalnie, to dobrze, że o tym piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz słuszność w tym, że służy nawiązaniu bliskości, tylko nie każdy zasługuje na bliskość i pewne kroki podejmuje się stopniowo. :) krytykuję nachalność i używanie kokieterii jako głównego narzędzia w swoim życiu. Rozdawanie siebie gdzie popadnie. Wyzywające stroje też się w to wpisują. Dziękuje za opinie :)

      Usuń
  5. Dla mnie najbardziej seksowne jest połączenie kobiecości(chodzi mi o osobliwy kobiecy wdzięk)-- z inteligencją..,espritem...MM była wprost - żenująco głupia.To z jej filmowych gagów i dialogów wzięły się dowcipy o blondynkach. Emanowanie seksem jako glównym narzędziem działa na krótki dystans.Nawyrażniej widać to w świecie wielkiego show...--- najdłużej "trzymają się te aktorki,które oprócz urody, gry ciałem -- mają dużo więcej do przekazania światu--przyklad-.Catherine Deneuve.Gwiazdy-seksbomy "królują" nawyżej 5-10 lat--(Pamela Anderson,Sabrina,Raquel Welch itp..--Dziś nikt już ich nie zaangażuje ..są historią.

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawie piszesz,mam nadzieję, że częściej się będziesz dzieliła swoimi przemyśleniami. I zgadzam się z Tobą, kobiety, które kokietują facetów są przez nich wykorzystywane i nie szanowane. bo faktycznie jak się ktoś nie szanuje to nikt go nie będzie szanował...

    OdpowiedzUsuń
  7. haha! :)

    xoxo,
    rae
    http://raellarina.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. nice *_*your blog is very lovely and interesting. im glad if you visit my blog, too <3 keep in touch!

    xx
    beauthi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń