piątek, 16 sierpnia 2013

Bladość jest w modzie. Czyli szlachta ma białą skórę ;)

Jestem przeciwniczką opalania się bardziej z konieczności, niż z wyboru. 
Chociaż kto wie... 
Tak czy inaczej widok spalonej skóry przyprawia mnie o dreszcze. Jak wiemy polki Latynoskami nie są. Zdaje się być banałem, co? A jednak nie, bo uparcie pretendują 
do opalenizny w stylu Jennifer Lopez. Efekt bywa dramatyczny. Od czerwonych Indianek", po spalone skwarki, aż w końcu bąble i schodzącą skórę niczym u węża. Chociaż kwestia jest nagłaśniana przez media, to jednak wciąż ignorowana. Nic nie przechodzi obojętnie... Wbrew zacofanym teoriom, że opalenizna jest zdrowa i ładna, setki kobiet co roku ląduje 
w centrum onkologii z podejrzeniami o czerniaka. Sama byłam jedną z nich... 
Na szczęście wiele lat temu usunięto mi znamię z ramienia i okazało się, że nie jest niczym groźnym. Czego się jednak naoglądałam i naprzeżywałam to moje...
Nie chcę nikogo straszyć. Zachęcam do profilaktyki.


Moje ulubione filtry/blokery:

Clarins Sun Care, Milk- Lotion Spray SPF 50, mleczko w sprayu do skóry suchej
Bielenda Bikini, Ochronny krem do twarzy SPF 50 do cery suchej i wrażliwej
Ziaja, Spot Sun, Emulcja do opalania wodoodporna SPF 50
Dermalogica, extra rich faceblock SPF 30
VICHY Capital Soleil, Olejek do opalania SPF 40 
La Roche - Posay, Anthelios Krem do ciała SPF 50
Carmex, balsam do ust wiśniowy SPF 15
Iwostin, ochronna pomadka do ust SPF 50




Najważniejsze jest używanie kremów z wysokim filtrem. Nie będę rozwodzić się nad tym, 
jak promienie słoneczne, czy solarium wpływają dodatkowo negatywnie na starzenie się skóry. Kosmetologiem nie jestem, jednak rezultat da się zauważyć na ulicach, wśród nawet 20 letnich dziewczyn. Amatorki opalania z pomarszczonym dekoltem i twarzą, 
niby gdzieś ukrywają się pod podkładem, a jednak rażą w oczy przedwczesnym zużyciem. Tego moje drogie już nic nie uratuje, tylko lifting… O.o
Także opalenizna nie jest, ani ładna, ani zdrowa. Jeśli posiadacie jasną karnacje, 
nie kaleczcie swojej skóry i nie narażajcie jej na spalenie. Jeśli posiadacie ciemniejszą, 
nie oznacza to, że musicie zjarać się na heban" i udowodnić tym sposobem udane wakacje. Świat mody wcale tego nie lubi...
Ponoć alternatywą są również kremy samoopalające. Osobiście zwolenniczką ich 
nie jestem. Tematu zatem nie rozwinę. Pielęgnuję za to swoją naturalną bladość. :)
Jako dziecko, czy nastolatka byłam przezywana córką piekarza"... Coż, na szczęscie 
to już przeszłość, a ku mojej wielkiej radości, w szoł biznesie pojawia się co raz więcej bladych gwiazd, nie poprawiających swojej karnacji. 




Zaliczają się do nich (swoją drogą moje ikony) takie jak:
Nicole Kidman, Dita Von Teese, Lana Del Rey, Anne Hathaway, Cate Blanchett, Kristen Stewart.

Reasumując, natura doskonale wiedziała jaką karnacją nas obdarzyć. Nasz własny odcień skóry pasuje do włosów i brwi. Nie trzeba go radykalnie przekłamywać.  Dlatego nie kombinujcie i nie poprawiajcie idealnego :) Cieszcie się bezpiecznie ze słońca, dbajcie 
o skórę, drugiej nie dostaniecie. 
Miłego urlopu!!!

3 komentarze:

  1. czekam na produkty "bledzące" !

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha jestem takiego samego zdania, jak ludzie mówią mi, że wyszłam z młynu tak biała jestem to mówię im, że szlachta się kiedyś pudrowała żeby być białą! :D Można Cię obserwować inaczej niż tylko przez G+ ? ;)

    OdpowiedzUsuń